Włochy w miniaturze

Zamieszkałam przy via Pantaneto, tuż nad popularną kawiarnią. Szybko okazało się, że to tutaj toczy się nocne życie Sieny, która rzadko chodzi wcześnie spać.

Z okna pokoju, z najprawdziwszymi okiennicami (w kolorze butelkowej zieleni!) mam widok na Włochy w miniaturze. Od świtu z hukiem rozsuwają się żaluzje okolicznych sklepów, sprzedawcy zamiatają swoje wycieraczki i zapalają pierwszego papierosa. Dochodzą do mnie poranne odgłosy z ulicy, rozmowy i pozdrowienia przy espresso, przechodzący mężczyźni pokrzykują do swoich telefonów, kobiety przemykają z koleżankami i zakupami. Nadjeżdża listonosz swoim kosmicznym, miniaturowym żółtym pojazdem, a w południe przewijają się chmary dzieciaków w czerwonych jordanach i joggerach.

Można tędy dojść do centralnego punktu miasta, na Piazza del Campo. Należy minąć renesanoswe arkady, Loggia del Papo, następnie Palazzo Picolomini i główny budynek Uniwersytetu w Sienie, Palazzo del Rettorato.

Na via Pantaneto znajdziesz wszystko. Sklepiki, bary, restauracje, piekarnie czy fastfoody. Przywędrował nawet symbol polskiej gastronomii, kebab. Są też miejsca godne polecenia, dalekie od turystycznej nagonki, jak La Prosciutteria czy kawiarnia Meet Life Cafe.

Jeśli kiedyś tu będziesz, wstąp na cafè cornetto z nadzieniem, moje śniadanie w drodze do szkoły. Iść z gorącą kawą w centrum miasta to nie lada wyczyn. Uważaj na pędzące skutery oraz ledwo mieszczące się autobusy, które zawsze przeciskają się przez ulice w najmniej oczekiwanym momencie. Lepiej przysiąść przy fontannie jednorożca, bo właśnie to stworzenie reprezentuje contrada*, do której przynależy ta okolica.

Kilka dni temu otworzyła się burgerownia z najprawdziwszą wołowiną chianina. To jeden z toskańskich specjałów, tak jak ser pecorino di Pienza DOP, który można wybrać spośród dodatków. Standardowy wybór obejmuje zazwyczaj marynowane karczochy, suszone pomidory, prawdziwki w oliwie. Tu zestaw uzupełnia kapusta kiszona i ogórki, które pan kucharz przysmaża przed podaniem na gorącym ruszcie obok mięsa. Na pewno wspomnę o tych miejscach w kulinarnym przewodniku na blogu!

Processed with VSCO with f2 preset

Po południu w okolicznych knajpkach czas na aperitivo, popularne antipasti z drinkiem zwane także apericena ( wł. aperitivo – aperitif plus cena – kolacja, także z ciepłymi przystawkami). To dobry początek wieczoru, później grupki tłoczą się pod klubami i chyba tylko w poniedziałki następuje przerwa – otwierając w nocy okna dziwnie odnaleźć się w głuchej ciszy.

Processed with VSCO with f2 preset

Huczne życie małych Włoch znika nad kawiarnią, w głębi mieszkania. Pierwsze piętro przechodzi w parter i tylne drzwi mieszkania prowadzą już prosto na ganek. Przy nim rozciąga się wąska uliczka, schronienie od zgiełku i upału. Na całej długości rozciąga się plejada starannie hodowanych roślin, które rosną wśród wilgotnych murów wysokich budynków.

*contrada to dzielnica, lecz w praktyce znaczy o wiele więcej, o czym będę pisać przy zbliżających się wyścigach konnych Palio.

Siena

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Włochy w miniaturze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s